Looking For Anything Specific?

Header Ads

Sarah J. Maas - Korona w mroku



W pierwszej części "Szklanego tronu" mieliśmy okazję poznać Celaenę Sardothien, młodą dziewczynę, która jest najniebezpieczniejszym zabójcą w Adarlanie. Nie będę Was czarować, jej profesja łączy się z dużym ryzykiem i pewnego dnia szczęście przestało jej sprzyjać, przez co trafiła do obozu pracy, w którym powinna umrzeć z wycieńczenia. Jedynym sposobem by wyrwać się z kopalni był udział w turnieju i zostanie Królewską Obrończynią, czyli zabijać na zlecenie bezwzględnego króla. Jak się zapewne domyślacie, Celaenie się udało dzięki czemu możemy przeczytać o jej dalszych losach w tomie drugim, „Koronie w mroku”.


TytułKorona w mroku
AutorSarah J. Maas
WydawcaUroboros
Data wydania: 04.2014
Liczba stron: 535

„A przecież i tak nigdy nie zapomni owego dnia, gdy los odebrał jej wszystko, co kochała, a ona przebudziła się skąpana w cudzej krwi.”

Celaena ma już ciepłą posadkę u króla. Musi od czasu do czasu zamordować jakiegoś wroga korony i przetransportować jego odciętą głowę do zamku. Czas wolny spędza na treningu (i nie tylko) z Kapitanem Gwardii Królewskiej (moim cudnym Chaolem) oraz na ploteczkach ze swoją przyjaciółką księżniczką Nehemią. Gdy jej najnowszym celem okazuje się stary znajomy z czasów życia w Twierdzy Zabójców, prosi władcę o dodatkowy czas na wykonanie zlecenia. Dostaje miesiąc by wymyślić sposób na sfingowanie jego śmierci, co mogłoby być proste, gdyby nie był on jednym z najpopularniejszych żigolaków w Królestwie. Sprawę dodatkowo komplikuje ukrywająca się w mieście, grupa rebeliantów oraz Oko Eleny, które coraz częściej ostrzega Zabójczynie przed magicznym niebezpieczeństwem.


Nie będę Wam specjalnie przynudzać o swoich odczuciach względem bohaterów, czy ich relacjach między sobą, bo tak naprawdę nie wiele się zmieniło od pierwszej części „Szklanego tronu”. Jedyną godną uwagi przemianą jest Celaena, która bardziej przypomina sprawną Zabójczynie i lekko zwichrowaną (pozytywnie) nastolatkę, czyli w końcu jej postać pasuje do jej opisu. Zmieniła się również jej relacja z Chaolem. Stała się bardziej intensywna. Gosiarella ma serce spragnione nieprzesadzonych, burzliwych romansów, dlatego nie będę ukrywać, że czuję się w miarę usatysfakcjonowana pod tym względem.
Cieszy mnie, że część tajemnic z poprzedniego tomu, została rozwiązana, a przy tym dręczy mnie to, że nie wszystkie! Dodatkowo dochodzą nowe. Mam ochotę, jak mała dziewczynka, tupać nóżką i krzyczeć : Ja chcę teraz! Mam wrażenie, że w oczekiwaniu na udzielenie odpowiedzi, zapomnę pytania. Niestety te już poznane sekrety nie specjalnie mnie zaskoczyły. Zupełnie inaczej wygląda rozwój akcji. Niektóre zdarzenia z „Korony w mroku” zaskakiwały mnie niczym ostatni odcinek „Gry o Tron”. Uznaję to za duży plus!


Przypomnę Wam, że styl autorki jest wyjątkowo dobry. Nie ma zbędnych opisów, nieustannie coś się dzieje, a czytelnik tak się wciąga w czytanie, że tę ponad pięćset stronnicową książkę czyta się, jak krótką nowelkę. Wręcz zbyt szybko, co powoduje niedosyt. Wielowątkowość jest również ważną zaletą tej powieści. Tu i tam przewijają się intrygi polityczne, gdzieindziej magiczne stworzenia i potężne artefakty. Raz wczuwamy się w dworski klimat by później rozkoszować się krwawą jadką lub romansem. A wady? Z pewnością gdzieś są, ale schowały się przed moim zachwytem. Nie kryję, że książka trafiła na podatny grunt, bo od pewnego czasu potrzebowałam przeżyć przygodę z silną, odważną bohaterką, której nie straszne ubabrać się w krwi swych wrogów. Chyba od czasu "Jesiennych ogni" nie znalazłam dobrej powieści w tym klimacie.

Po bardzo dobrej powieści, którą jest "
Szklany tronoraz udanym prequelu (w formie noweli) „Zabójczyni i Władca Piratów”, byłam bardzo pozytywnie nastawiona do „Korony w mroku”. Niemniej dałam się autorce zaskoczyć. Książka okazała się zdecydowanie lepsza od swoich poprzedniczek. Jest naprawdę rewelacyjna! Cierpię katuszę, ponieważ musiałam się rozstać z Celaeną, Chaolem i Dorianem. Jedyną pociechą są dwa zaległe prequele, których jeszcze nie zdążyłam przeczytać. Czytajcie śmiało, bo Gosiarella poleca w 100%!


Ps. Gosiarella cierpi na brak dobrych książek o zabójczyniach/wojowniczkach, poratujecie tytułami?


Prześlij komentarz